REKLAMA

Bieszczady czekają na 6,5 mln zł na komunikację autobusową. Jak wojewoda rozdzieli pieniądze?

BIESZCZADY / PODKARPACIE. O 6,5 mln zł stara się Bieszczadzki Związek Komunikacyjny z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, by zlikwidować białe plamy na mapie połączeń komunikacyjnych w Bieszczadach.

Dorota Mękarska

W dniu 6 grudnia br. wojewoda podkarpacki zamieścił w Dzienniku Urzędowym Województwa Podkarpackiego statut Bieszczadzkiego Związku Komunikacyjnego z siedzibą w Ustrzykach Dolnych. To znaczy, że już bliżej niż dalej do uruchomienia regularnej komunikacji autobusowej w Bieszczadach.

Bartosz Romowicz. Foto: archiwum prywatne

Wiele miesięcy rozmów i czasu, który poświęciłem temu tematowi zaczyna coraz bardziej przekładać się na realne rozwiązanie problemu komunikacyjnego w Bieszczadach – stwierdza Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych, inicjator całego przedsięwzięcia.

Burmistrz przewodniczącym Bieszczadzkiego Związku Komunikacyjnego

Ogłoszenie przez wojewodę statutu otworzyło drogę do zwołania zgromadzenia. Odbyło się ono już w dniu 9 grudnia br. W tym dniu wybrano władze związku. Jak można się było spodziewać Bartosz Romowicz objął funkcję przewodniczącego zarządu Bieszczadzkiego Związku Komunikacyjnego

Do jego władz wybrano następujących samorządowców: Ernest Nowak, burmistrz Miasta i Gminy Zagórz został zastępcą przewodniczącego zarządu, Andrzej Olesiuk, starosta leski jest członkiem zarządu, Marek Andruch, starosta bieszczadzki przewodniczącym zgromadzenia związku, Krzysztof Zapała, wójt gm. Olszanica i Adam Piątkowski, wójt gm. Solina są wiceprzewodniczącymi zgromadzenia, Bogusław Kochanowicz, wójt gm. Czarna sprawuje funkcję przewodniczącego komisji rewizyjnej. Na jej członków wybrano Artura Woźnego, wicestarostę bieszczadzkiego i Janusza Haftka, wicestarostę leskiego.

Ponad 7,5 mln zł na 2,2 mln wozokilometrów

Po wyborach BZK ruszył z pracami z kopyta. Rozpoczęto organizację pracy biura zarządu związku. Złożono również wniosek o dopłatę z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Wnioskowana kwota wynosi ponad 6,5 mln zł. Deklarowany wkład własny samorządów to ponad 1 mln zł. Łączna ilość wozokilometrów dla całego obszaru związku to prawie 2,2 miliona, licząc w skali działania całego związku. Ta liczba wozokilometrów wynika z opracowanej siatki połączeń dla całego obszaru.

Wkład własny w wysokości ponad 1 mln zł podzielono między samorządy w następujący sposób: 1 zł od mieszkańca płacą gminy, a powiaty od 1/3 mieszkańców powiatu. To daje około 90 tys. zł. Ta kwota musi wystarczyć na uruchomienie biura.

To nie jest dużo – zaznacza Bartosz Romowicz. – Ale od początku było wiadomo, że trzeba oszczędzać. Funkcje w zarządzie wszyscy pełnią społecznie. Koszty będziemy ponosić solidarnie, np. na autobus z Lutowisk do Ustrzyk będą składać się 3 gminy. To zdrowe i uczciwe zasady dla wszystkich członków związku.

Rozkład jazdy dla mieszkańców i turystów

Przedsięwzięcie podzielone jest na kilka etapów. Część połączeń zacznie funkcjonować już w styczniu 2022 roku, kolejne w kwietniu, następne w okresie wakacyjnym, a ostatnie połączenia mają być uruchomione we wrześniu, czyli wraz z nowym rokiem szkolnym.

Jak podkreśla Bartosz Romowicz z każdej gminy w dni robocze ma kursować kilka autobusów i co najmniej dwa w niedziele i święta. Tak siatkę połączeń skonstruowano, by mieszkańcy i turyści mogli dojechać do Sanoka, skąd można złapać połączenie do Rzeszowa, czy innego większego miasta. Być może, by dojechać do grodu Grzegorza trzeba będzie przesiąść się w Lesku lub w Ustrzykach Dolnych, ale to już niewielka niedogodność, gdyż połączenia zostały tak zaplanowane, by nie trzeba było długo czekać na kolejny autobus.

Założenie było takie, by dać turystom możliwość dostania się w Bieszczady autobusem, aby późnym popołudniem, po przejściu przez góry, mogli oni wrócić jeszcze do ośrodka miejskiego – tłumaczy burmistrz Ustrzyk Dolnych.

Gra ponad podziałami

Ewa Leniart. Foto: PUW w Rzeszowie

Dzięki funkcjonowaniu Bieszczadzkiego Związku Komunikacyjnego z mapy Bieszczadów będą wymazywane białe plamy terenów wykluczonych komunikacyjnie. Powołanie go do życia nie było jednak łatwe, bo jak podkreśla Bartosz Romowicz, najtrudniejsze było przekonanie innych samorządowców, że musi to być gra zespołowa. Gra, w którą najpierw trzeba zainwestować, by coś uzyskać. To się udało, bo w efekcie powstała struktura, która działa ponad podziałami administracyjnymi.

To nie koniec – dodaje inicjator całego przedsięwzięcia. – Przed nami jeszcze dużo pracy. Organizacja biura zarządu i zatrudnienie odpowiednich pracowników, co wcale nie jest proste, oraz przygotowanie budżetu, który musi być zaopiniowany przez Regionalną Izbę Obrachunkowa. To wszystko nie jest łatwe, a na dodatek bardzo czasochłonne.

Fundusz nie jest bez dna

Zamierzenia są wielkie, ale nie wiadomo jeszcze jak zostanie rozdzielony Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, którego pula wynosi 52 mln zł. Do wojewody spłynęło natomiast 50 wniosków, z których tylko trzy opiewają na kwotę 50 mln zł.

Obawiam się, że nie otrzymamy 6,5 mln zł – stwierdza Bartosz Romowicz. – Jeśli tak się stanie będziemy ciąć siatkę połączeń.


grafika poglądowa

28-12-2021