Historia, która rozgrzewa serca, wydarzyła się w ostatni poniedziałek w lesie nadleśnictwa Brzozów. Podczas rutynowego odśnieżania leśnej drogi pracownicy Zakładu Usług Leśnych wraz z leśniczym Lesławem natknęli się na niezwykłego, choć smutnego gościa – wyziębionego myszołowa.
Ptak nie krążył jak zwykle wysoko nad koronami drzew. Leżał pod tarninami, nieruchomy, z zawiniętymi szponami, wyczerpany i bez sił do ucieczki. Jak podkreślają leśnicy, w takich chwilach liczy się przede wszystkim szybka reakcja i dobre serce.
Leśniczy Lesław delikatnie okrył ptaka swoją kurtką i przewiózł do leśniczówki, zapewniając mu schronienie na strychu przed mrozem. Pierwsza pomoc obejmowała wodę i porcję wątróbki, choć początkowo myszołów nie miał apetytu. Całą noc nad niespodziewanym gościem czuwał podleśniczy Mateusz, doglądając każdego jego oddechu.
fot. Nadleśnictwo Brzozów
Wtorkowy poranek przyniósł nadzieję – ptak odzyskał czujność, jego spojrzenie stało się bystre, a ciało ogrzało się. Leśnicy podjęli próbę wypuszczenia myszołowa na wolność. Ptak poderwał się do lotu, jednak po kilku metrach musiał wylądować. Jasne stało się, że potrzebuje profesjonalnej opieki.
Na pomoc przyszedł komendant Straży Leśnej, Bogdan, który przetransportował ptaka do lecznicy w Przemyślu. Tam myszołów trafił pod opiekę specjalistów z Fundacji ADA. Jak informuje fundacja, ptak jest pod antybiotykoterapią, nie ma złamań, a jego stan jest stabilny. Leczenie trwa, a wszyscy mają nadzieję, że wkrótce myszołów znów wzleci ku wolnemu, leśnemu niebu.
– Czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę, spojrzeć uważniej i podać pomocną dłoń… albo kurtkę – podkreślają leśnicy z Brzozowa.
Trzymamy kciuki za szybki powrót myszołowa do pełni sił!